Długo i wolno, czy krótko i szybko – czyli jak tu biegać….?

Jednym z dylematów w życiu biegacza, jest pytanie: na jakich wyzwaniach się skupić? Czy biegać na krótkich dystansach (np. od 5km do półmaratonu), szlifując rekordy i życiówki? Czy też może za docelowy swój dystans uznać maraton? A może skupić się na dużo dłuższych biegach, takich jak 24-godzinne albo 48-godzinne, lub ultramaratony górskie? Startować rekreacyjnie i „amatorsko”, czy też może podejść do tematu ambicjonalnie i wyczynowo?

Zagadnienie to jest złożone, zależy od wielu zmiennych czynników i indywidualnych doświadczeń każdego zawodnika

1. Biegi krótkie mają niewątpliwie tę zaletę, że można sobie taki bieg zaliczyć przed pracą/ innymi zajęciami (lub też po), a resztę dnia mieć wolną na odpoczynek lub na coś innego. W dzisiejszych warunkach, gdy takich krótkich biegów jest “na pęczki”, daje to możliwość wplatania sportu w swoje życie, bez nadmiernego wysiłku i bez tracenia czasu na podróżowanie. O ile tylko nie celujemy w rekordy świata lub w wysokie pozycje (np. w podium), można sobie w ten sposób biegać dla własnej przyjemności przez wiele lat, nie wywracając całego życia do góry nogami.

2.  Bieganie maratonów może dawać więcej satysfakcji i motywacji, ale też, co oczywiste, wymaga poświecenia więcej czasu i energii. Poważne potraktowanie maratonu wymaga wzięcia dwóch lub trzech dni wolnych od innych zajęć, dzieżko sobie wyobrazić np. zrobienie życiówki lub dobrego wyniku podczas kilkugodzinnej przerwy w pracy (choć dla prawdziwych zapaleńców wszystko jest możliwe). Idą za tym oczywiście koszty – maratonów jest mniej, a przeważnie jeśli już się chce startować, to najlepiej w jakimś większym maratonie np. w dużym mieście, co pociąga koszty dojazdu, noclegu, wyżywienia, itd. Przy odpowiednim podejściu, można jednak skupiać swoją karierę wokół maratonów przez wiele lat, stopniowo poprawiając wyniki, ustanawiając z roku na rok kolejne życiówki, albo po prostu traktując każdy maraton jako pretekst do uprawiania turystyki i do zwiedzania kolejnych miejsc na świecie, nawet bez walki o każdą sekundę (biegając rekreacyjnie).

3. Ultramaratony to już “wyższa szkoła jazdy” pod względem logistycznym. Z uwagi na zaangażowanie mentalne i psychiczne, niezbędne w tego typu wyzwaniach, znacznie trudniej jest je pogodzić z codzienną pracą i życiem. Oczywiście, wszystko jest do przeskoczenia i do zorganizowania, jednak trzeba być tutaj pewnym swojego celu i mocno zdeterminowanym, jeśli myśli się o osiągnięciu dobrych wyników. Trudno jest przeciętnemu, “średniemu” biegaczowi ogarnąć np. bieg 24-godzinny “z marszu”, choć znane są przypadki osób niebiegających (nietrenujących), które osiągały ponadprzeciętne wyniki w tego typu próbach. Do kosztów czasowych (często długi dojazd, kilkudniowy pobyt, regeneracja po biegu) dochodzą koszty finansowe (zazwyczaj stosunkowo wysokie opłaty startowe, koszt dojazdu i powrotu, nieraz także konieczność wynajęcia obsługi/serwisantów, suplementy i odżywki). Bieganie ultramaratonów może dawać ogromną satysfakcję i poczucie spełnienia. Jednak przy braku długotrwałego planu i koncepcji na własny rozwój, może też prowadzić do szybkiego “wypalenia” i zniechęcenia. Warto zaznaczyć, że kariera większości “ultrasów” trwa w praktyce kilka, najwyżej kilkanaście sezonów.

Powyższe przykłady oczywiście nie wyczerpują tematu, a jedynie lekko go „dotykają”. Obserwacje te poczyniłem na przykładzie własnym i najbliższego otoczenia, co wcale nie oznacza, że są one obiektywne i że odnoszą się w sposób uniwersalny do każdego zawodnika. Tak naprawdę, ilu biegaczy, tyle możliwych podejść, a w praktyce często można iść na kompromis, i pogodzić te kwestie – np. startować w krótkich biegach co tydzień, a oprócz tego zaliczać kilka razy w roku maraton lub ultramaraton na „życiówkę”.

 

O autorze basiasz

bez biegania i chodzenia po górach oraz aktywnego wypoczynku nie wyobraża sobie życia. Niegdyś ultra maratończyk, aktualnie wraca do świata ultra po kontuzji. Planuje wystartować w biegach 12h i 24h 🙂 Lubi stawiać sobie wyzwania górskie dlatego jest zdobywczynią Głównego Szlaku beskidzkiego i Głównego szlaku sudeckiego. W najbliższych latach planuje nadal zdobywać kolejne prestiżowe szlaki górskie w Polsce i zagranicą.

Please Login to comment
avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Lukasz Abasiasz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o