Trekking, Beskid Żywiecki: Zawoja Markowa – Rajcza, VIII 2017

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Piątek, 11.08.2017, okolice 3:30 rano. Cała nasza trójka wstaje i zbiera się na PKS z Katowic do Krakowa, by stamtąd wyruszyć do Zawoi Markowej. W Zawoi jesteśmy punkt 9:00 rano – poranek wita nas przyjemnym ciepełkiem. Postanawiamy wyruszyć zielonym szlakiem do schroniska w Markowych Szczawinach. Zajmuje nam to 1:15 h. W Markowych Szczawinach w schronisku PTTK zaopatrujemy się w wodę, napoje i jedzenie, ponieważ dzień zapowiada się bardzo upalnie, a przed nami naprawdę długa droga! Od dłuższego czasu prognozy pogody wskazują, że ma to być jeden z najbardziej upalnych dni tego lata. Dodatkowo chłopcy jedzą obfite i konkretne drugie śniadanie.

                                                                                                                                                                          Schronisko PTTK Markowe Szczawiny.

 

Po krótkiej naradzie decydujemy, że nie wychodzimy na szczyt Babiej Góry (raz, zabraknie nam na to czasu, a dwa – jest strasznie upalnie), na pocieszenie podejmujemy decyzję, ze wejdziemy na Małą Babią Górę (1517m) z, której widoki są podobne jak ze szczytu Diablaka. Nie widać jedynie tej jednej strony, która zasłonięta jest przez Babią Górę (1725m). Udajemy się więc od razu czerwonym szlakiem na przełęcz Brona, z której rozpościera się przepiękny widok na Zawoje i okoliczne szczyty (Cyl i Diablak). Warto wspomnieć, że sama nazwa Babia Góra pochodzi z licznych legend ludowych. Góra ta jest bardzo popularna i chętnie odwiedzana przez turystów. Z Babiej Góry panorama obejmuje całe Tatry, Podhale, Beskid Żywiecki, Śląski, Mały, Makowski, Wyspowy, Gorce, a przy bardzo dobrej widoczności dojrzeć można również zabudowania Krakowa. 

 

Widok na Babią Górę z Przełęczy Brona.

 

 

Widok na Małą Babią Górę z Przełęczy Brona.

 

 

Widok z Przełęczy brona na Zawoję.

 

Na Małą Babią Górę z Przełęczy Brona prowadzi zielony szlak, który pod drugiej stronie łączy się z powrotem z czerwonym. Na przełęczy Jałowieckiej, ze względu na wciąż narastający upał, decydujemy się ominąć Mędralową żółtym szlakiem po stronie Słowackiej. Powiem szczerze, że szlak ten jest w miarę dobrze oznaczony, a z powrotem do strony polskiej wprowadza go szlak chatkowy na przełęcz Głuchaczki, z której wystarczy trochę podejść czerwonym szlakiem, by znaleźć się w bazie namiotowej SKPB Katowice. W bazie robimy sobie krótki odpoczynek. Chatkowi częstują nas pyszną herbatą, jemy kanapki i idziemy dalej do Przełęczy Glinne przez Jaworzynę (1047 m), cały czas czerwonym szlakiem.

 

W drodze z Głuchaczek do przełęczy Glinne

 

Do przełęczy docieramy już konkretnie zmęczeni – ciężkie plecaki i piekielny upał robią swoje. Ja cały czas idę swoim ślimaczym tempem, a chłopaki co jakiś czas czekają na mnie, potem znów kawałek idziemy razem, rozstajemy się, i tak cały czas. Droga zaczyna nam się nieco dłużyć. Na przełęczy posilamy się i idziemy tak szybko, jak tylko potrafimy, żeby zdążyć przed zmrokiem do schroniska na Hali Miziowej (cały czas czerwonym szlakiem). Niestety, zmierzch zapadł na trasie i końcówkę musieliśmy iść z czołówkami. Takie przejście ma też swój nie wątpliwy urok i niepowtarzalny klimat, aczkolwiek momentami podnosi poziom adrenaliny (szczególnie, gdy słyszy się dziwne szmery i szelesty wśród czarnej ściany okolicznego lasu). Szczęśliwi docieramy w końcu po prawie 12-godzinnym marszu do Hali Miziowej, gdzie spędzamy noc można rzec w luksusowym kurorcie, w pokoju 4-osobowym z łazienką.

 

Rano o 5:00 budzi mnie potężna burza. Zastanawiam się, jak tam startujący w chudym Wawrzyńcu – szybko sprawdzam w komórce, o której wystartowali. O kurcze! Ruszyli o 4:00 rano, czyli muszą biec w tej potwornej burzy i ulewie. Ba! Żeby tylko w jednej burzy! Po jednej burzy przychodzi kolejna i tak 5 razy ! Zastanawiam się, jak w takich warunkach radzi sobie nasz sumtowy człowiek luck.ash. My wygodnie czekamy w schronisku, aż wszystko minie i o 12:00 wyruszamy na szlak. Mamy od przejścia króciutki odcinek ze schroniska na Hali Miziowej do schroniska PTTK na Hali Rysiance. Ze względu na potężną mgłę darujemy sobie wejście na Pilsko :(.

Część naszego szlaku pokrywa się z trasą Chudego Wawrzyńca – dokładnie od około 75 kilometra. Mogliśmy porozmawiać chwilkę z ludźmi z obsługi, by dowiedzieć się, że przez mijany przez nas punkt przebiegło już 21 osób. Zgodnie twierdzimy, że w tej grupie musiał być nasz SUMTwoy człowiek, dlatego powoli idziemy dalej, kibicując zawodnikom i wspierając ich z całych sił. Z ŁukaszemA stajemy na chwile na rozdrożu, by wesprzeć dobrym słowem grupkę zawodników, po czym uciekamy do ciepłego i suchego schroniska, lekko przemoknięci. Z tego dnia nie mamy ani jednego zdjęcia. Święcie przekonani, że będziemy dzisiaj spać na glebie, dostajemy jednak pod koniec dnia pokój (nie wszyscy, którzy zarezerwowali, dotarli), więc śpimy na pryczy w cichym pokoju. Suma sumarum bardzo szybciutko kładziemy się spać do łóżek, by zregenerować się po obfitym 30 km pierwszym dniu i tym samym przygotować na ostatni dzień naszej wędrówki. Śpimy 12 godzin.

Ostatniego dnia decydujemy, że kończymy nasz trekking w Rajczy, a schodzimy tam żółtym widokowym szlakiem przez Halę Redykalną. Po drodze spotykamy luck.ash’a, który wyszedł na małą górską przebieżkę, po tych wczorajszych 80 kilometrach (człowiek nie do zdarcia – cyborg w ostatnim stadium wtajemniczenia). Zrobił nam tym samym ogromną niespodziankę. Zamieniamy więc parę zdań i każdy udaje się w swoją stronę. Z Rajczy jedziemy PKS em do Żywca, skąd wracamy szczęśliwie do naszych domów zadowoleni z udanego wypadu :). Dodam tylko, że reszta sumtowych kolegów w tym czasie spędzała bushcraft w Górach Izerskich, a jeszcze inni planowali biegową sztafetę do Pszczyny z Katowic 15.08.2017. 🙂

 

 

 

W drodze do Rajczy na żółtym szlaku.

 

W drodze do Rajczy.

A Wy jak spędziliście długi weekend sierpniowy? 🙂

[BasiaSz], [ŁukaszA]

About basiasz

bez biegania i chodzenia po górach oraz aktywnego wypoczynku nie wyobraża sobie życia. Niegdyś ultra maratończyk, aktualnie wraca do świata ultra po kontuzji. Planuje wystartować w biegach 12h i 24h :) Lubi stawiać sobie wyzwania górskie dlatego jest zdobywczynią Głównego Szlaku beskidzkiego i Głównego szlaku sudeckiego. W najbliższych latach planuje nadal zdobywać kolejne prestiżowe szlaki górskie w Polsce i zagranicą.

Please Login to comment
avatar
  Subscribe  
Powiadom o