2 dni w Tatrach Słowackich za 0 euro – fotorelacja (część 1)

Wypad w Tatry Słowackie planowaliśmy od dłuższego czasu. Ustaliliśmy już nawet termin, niestety z powodu złych prognoz, oraz innych czynników wyjazd nie doszedł do skutku.

Dlatego gdy kilka dni później meteorologowie zapowiedzieli kolejne dni ze słońcem i piękną pogodą, postanowiliśmy na szybko zorganizować taki wypad. Niestety, ponieważ był to środek tygodnia (wtorek i środa), siłą rzeczy frekwencja nie mogła być duża. W Tatry Słowackie mieliśmy zatem jechać tylko we dwójkę. Wykupiliśmy przez internet ubezpieczenie, zorganizowaliśmy sobie na szybka trochę euro, ustaliliśmy plan działania i zabraliśmy się za pakowanie.

Początkowo plan zakładał, że w pierwszy dzień pójdziemy Żarską Doliną na Banówkę, przejdziemy do Smutnej Przełęczy albo ewentualnie do Płaczliwego Rohacza i wrócimy do Żarskiej Doliny. W kolejny dzień mieliśmy wybrać się do Popradzkiego Stawu, a potem na Koprowy Wierch.

Dzień 1 (8 sierpnia 2017)

Wystartowaliśmy z Katowic około 5:00 nad ranem. Jazda przebiegała w miarę sprawnie, tłoku na drogach nie było. Zatrzymaliśmy się na chwilę w widokowym punkcie na poboczu Zakopianki, skąd pięknie zaprezentowały się nam Tatry otulone podnoszącymi się z dolin mgłami i oświetlone porannym słońcem.

Widok na Tatry z Zakopianki

W trakcie jazdy doszliśmy do wniosku, że jednak wygodniej będzie najpierw zaliczyć Koprowy Wierch, a w Tatry Zachodnie udać się w środę.

Gdy dojechaliśmy po 9:00 rano na bezpłatny parking przy Tatrzańskiej Magistrali, powitało nas duże zachmurzenie i dość niska temperatura w porównaniu do poprzednich, ciepłych dni. Dodatkowo okazało się, że w moim bukłaku na wodę zrobiła się dziura i trzeba było awaryjnie zakleić ją taśmą. Po uporaniu się z problemami i przepakowaniu do małych plecaków ruszyliśmy boczną drogą, prowadzącą do początku niebieskiego szlaku. Wzdłuż drogi utworzony został dla odmiany parking płatny, a na nim mogliśmy zobaczyć samochody z rejestracjami wielu państw, w tym sporo polskich. W pobliżu znajdowała się również stacja słynnej Tatrzańskiej Kolei Elektrycznej (Tatranská Elektrická Železnica). Łączy ona najważniejsze miejscowości turystyczne Tatr Słowackich, a linie kolejowe biegnące dzisiejszymi trasami powstały w latach 1906-1912.

Okazało się, że wstęp na teren TaNaP-u jest bezpłatny, a bezpośrednio przy wejściu mogliśmy podziwiać wymyślne twarze wyrzeźbione w pniu drzewa.

Nasza dzisiejsza trasa – do Popradzkiego Stawu i potem na Koprowy Wierch

Wyrzeźbione w pniu twarze tuż przy początku niebieskiego szlaku

Początkowo trasa wiodła asfaltową drogą i ze względu na zachmurzenie oraz roślinność nie było żadnych widoków. Wkrótce jednak mgły się przerzedziły, zaświeciło słońce i naszym oczom ukazały się pierwsze tatrzańskie szczyty.

Na drodze do Popradzkiego Stawu

Na drodze do Popradzkiego Stawu, od lewej dwuwierzchołkowa Wysoka (Vysoká 2565 m n.p.m.), Smoczy Szczyt (Dračí štít, 2523 m n.p.m.), a po prawej Złomiska Turnia (Zlomisková veža, 2147 m n.p.m.)

Blisko Popradzkiego Stawu szlak rozgałęział się. Można było albo bezpośrednio dotrzeć drogą asfaltową do hotelu górskiego, albo żółtym szlakiem odbić na prawo do położonego na zachodnich stokach Osterwy Tatrzańskiego Cmentarza Symbolicznego (Tatranský symbolický cintorín lub Symbolický cintorín pri Popradskom plese). Wybraliśmy drugą opcję, gdyż wydawała się być znacznie ciekawsza.

Pomysłodawcą cmentarza był w 1922 roku czeski taternik, narciarz i malarz, Otakar Štáfl. Sam cmentarz został otwarty dopiero 11 sierpnia 1940 roku i ma za zadanie upamiętniać ofiary gór różnej narodowości. Na wielu pamiątkowych tablicach można spotkać również nazwiska polskich himalaistów i ludzi gór (Jerzego Kukuczki, Wandy Rutkiewicz, Władysława Cywińskiego, Mieczysława Karłowicza, Klemensa Bachledy). Swoją tablicę ma także sam Otakar Štáfl i jego żona, Vlasta Štáflová.

Tablica upamiętniająca pomysłodawcę cmentarza – Otakara Štáfla i jego żonę

Tablica upamiętniająca Władysława Cywińskiego, wybitnego znawcę Tatr, przewodnika, ratownika TOPR

Na terenie cmentarza znajduje się także niewielka kaplica oraz kilkadziesiąt drewnianych, malowanych na różne kolory krzyży.

Kaplica na Tatrzańskim Cmentarzu Symbolicznym

Wnętrze kaplicy

Tatrzański Cmentarz Symboliczny

Po zwiedzeniu cmentarza dotarliśmy nad brzeg malowniczo położonego Popradzkiego Stawu (Popradské pleso, 1494 m n.p.m.). Nie było już śladu po porannym zachmurzeniu, słońce mocno świeciło na ,czystym, błękitnym niebie i aż się prosiło o zatrzymanie na krótką sesję zdjęciową.

Popradzki Staw, a w oddali szczyty otaczające Dolinę Złomisk (Zlomisková dolina)

Popradzki Staw i hotel górski “Popradské pleso”, położony na wysokości 1494 m n.p.m. – byłe Schronisko kpt. Morávki (Chata kpt. Morávku)

Dolina Złomisk, od lewej Zachodni Szczyt Żelaznych Wrót (Západný Železný štít, 2360 m n.p.m.), Zachodnie Żelazne Wrota (Západná Železná brána, 2280 m n.p.m.), Śnieżne Kopy (Snežné kopy, 2322 m n.p.m.), ostro wcięte Wschodnie Żelazne Wrota (Východná Železná brána, 2225 m n.p.m.), Wschodni Szczyt Żelaznych Wrót (Východný Železný štít, 2340 m n.p.m.), Zmarzły Szczyt (Popradský Ľadový štít, 2390 m n.p.m.), po prawej grań Kończystej (hrebeň Končistej)

Wkrótce minęliśmy hotel i dotarliśmy do punktu, w którym turyści mogą pobrać zapakowane artykuły i w specjalnie przygotowanym nosidle wnieść je do Chaty pod Rysami. Tam w zamian za trud częstują darmową herbatą.

Początkowo trasa wiodła zalesionym fragmentem Doliny Mięguszowieckiej (Mengusovská dolina), ale z każdym krokiem odsłaniała się nam coraz szersza panorama. Minęliśmy początek czerwonego szlaku na Rysy, który odchodził w prawo. Co jakiś czas przekraczaliśmy niewielkie strumienie – Żabi oraz Hińczowy Potok (Žabí potok, Hincov potok).

Jeden z potoków na naszej trasie

 

Jednak najciekawsze było jeszcze przed nami. Szlak zaczął piąć się zakosami na próg doliny, odsłaniając nam Szatana (Sátán, 2421 m n.p.m.), Grań Baszt (hrebeň Bášt) i imponujący stożek piargowy (o wysokości dochodzącej do 300 metrów), znajdujący się u podnóża Szataniego Żlebu (Satanov žľab). Na niebie pojawiły się pierwsze, niegroźne obłoczki, które tylko dodawały krajobrazom uroku.

Szatan i Grań Baszt

Obłoczki nad Granią Baszt

Szatan w chmurach, Grań Baszt i imponujący stożek piargowy u podnóża Szataniego Żlebu

Obłoczki 😉

Po pokonaniu progu trasa się wypłaszczyła i wkroczyliśmy do Doliny Hińczowej (Hincova dolina), czyli górnego piętra Doliny Mięguszowieckiej. Jeszcze rzut oka na Grań Baszt i powoli zmierzaliśmy ku Hińczowym Stawom – Małemu i Wielkiemu (Malé Hincovo pleso, 1923 m n.p.m i Veľké Hincovo pleso 1944,8 m n.p.m)

Grań Baszt widziana z Doliny Hińczowej

Dolina Hińczowa, po lewej stronie cel naszej wyprawy – Koprowy Wierch (Kôprovský štít, 2363 m n.p.m.), na wprost Cubryna (Čubrina, 2376 m n.p.m.), i Hińczowa Przełęcz (Hincovo sedlo, 2323 m n.p.m.), a po prawej w obłoczkach Mięguszowiecki Szczyt Wielki (Veľký Mengusovský štít, 2438 m n.p.m.) oraz Mięguszowieckie Szczyt Pośredni (Prostredný Mengusovský štít, 2393 m n.p.m.)

Wielki Hińczowy Staw, nad nim od lewej Mięguszowiecki Szczyt Czarny (Východný Mengusovský štít, 2410 m n.p.m.), Hińczowa Turnia (Hincova veža, 2377 m n.p.m.), Wołowcowa Przełęcz (Volovcovo sedlo, 2180 m n.p.m.) i fragment Wołowca Mięguszowieckiego (Mengusovský Volovec, 2228 m n.p.m.)

Wielki Hińczowy Staw

Czekała nas dalsza wspinaczka zakosami na Wyżnią Koprową Przełęcz (Vyšné Kôprovské sedlo, 2180 m n.p.m.). Podejście było nieco mozolne ale za to mogliśmy podziwiać rozległą panoramę na całą Hińczową Dolinę.

Dolina Hińczowa, pomiędzy chmurami Wysoka

Rzut oka na Wielki Hińczowy Staw z okolic Wyżniej Koprowej Przełęczy, od lewej Mięguzowiecki Szczyt Pośredni, Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem (Mengusovské sedlo, 2307 m n.p.m.), Mięguszowiecki Szczyt Czarny, Hińczowa Turnia, Wołowcowa Przełęcz i Wołowiec Mięguszowiecki

Dotarliśmy na Wyżnią Koprową Przełęcz, przez którą przebiega szlak turystyczny łączący Dolinę Hińczową z Doliną Hlińską (Hlinska doliná). Od tego momentu towarzyszyć nam miał czerwony szlak prowadzący na wierzchołek Koprowego Wierchu (Kôprovský štít, 2363 m n.p.m.).

Szatan, Grań Baszt i Hlińska Turnia (Hlinská veža, 2340 m n.p.m.) i Szczyrbski Szczyt (Štrbský štít, 2381 m n.p.m.) widziane z okolicy Wyżniej Koprowej Przełęczy

Dolina Hlińska

Wielki Hińczowy Staw widziany z podejścia na Koprowy Wierch

Wspinaczka na wierzchołek Koprowego Wierchu

Po mniej więcej półgodzinnej wspinaczce dotarliśmy na szczyt, na którym przebywała grupka osób. Ponieważ nie było za wiele miejsca, musieliśmy chwilę poczekać, by zrobić zdjęcia. W międzyczasie spożyliśmy posiłek i ponieważ było już po godzinie 16:00, liczba turystów zmalała. Wyciągnęliśmy aparaty i rozpoczęliśmy sesję zdjęciową. Panorama roztaczająca się z wierzchołka Koprowego Wierchu była przepiękna, widoczność też była całkiem dobra, gdyż pomimo ostrego słońca i środka lata upałów w tym dniu nie było.

Dolina Ciemnosmreczyńska (Temnosmrečinská dolina) wraz z Niżnim i Wyżnim Ciemnosmreczyńskim Stawem (Nižné Temnosmrečinské pleso, Vyšné Temnosmrečinské pleso) widziana z Koprowego Wierchu

Cubryna i Mięguszowiecki Szczyt Wielki

 

Autorka na szczycie, w dole Hińczowa Dolina, po lewej Wysoka i Kończysta

Paweł na wierzchołku Koprowego Wierchu, od lewej Mięguszowiecki Szczyt Czarny (Východný Mengusovský štít, 2410 m n.p.m.), Hińczowa Turnia (Hincova veža, 2377 m n.p.m.), za nią we mgle Rysy (2503 m n.p.m.), Ganek (Gánok, 2462 m n.p.m.), Wysoka (Vysoká, 2547 m n.p.m.) i Kończysta (Končistá, 2538 m n.p.m.)

Na Koprowym Wierchu spędziliśmy niemal godzinę, dlatego trzeba było powoli już schodzić. Niestety zaczęły mnie boleć kolana i żeby ominąć najbardziej strome odcinki, zboczyłam ze szlaku. Okazało się to niezbyt dobrym pomysłem, bo wkrótce musiałam szukać drogi wśród głazów. Wtedy też doszliśmy do wniosku, że raczej nie damy rady na następny dzień pokonać równie wyczerpującej trasy i zdecydowaliśmy, że w środę udamy się na Bystrą i Błyszcz.

Gdy schodziliśmy z Wyżniej Koprowej Przełęczy, zaczęło przybywać obłoków, aż w końcu chmura zawisła nad całą Dolina Hińczową.

Obłoki nad Dolina Hińczową

Chmurka 😉

Mały Hińczowy Staw i Dolina Hińczowa

Gdy dotarliśmy nad Wielki Hińczowy Staw chmura odpłynęła i mogliśmy się ponownie cieszyć błękitnym niebem i skąpanymi w popołudniowym słońcu Szczytami Mięguszowieckimi. Warto przy okazji zwrócić uwagę na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem (Mengusovské sedlo, 2307 m n.p.m.), gdyż wiedzie na nią od polskiej strony jeden z najpiękniejszych szlaków w Tatrach.

Wielkie Hińczowy Staw

Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem i charakterystyczny skalny chłopek po prawej

Aż żal nam było wracać, zwłaszcza, że dolina opustoszała. Jednomyślnie stwierdziliśmy, że jest to jeden z najpiękniejszych szlaków w całych Tatrach. Zrobiłam jeszcze kilka pożegnalnych zdjęć i niestety trzeba było schodzić na dół tą samą drogą.

Wielki Hińczowy Staw , Mięguszowieckie Szczyty wraz z Przełęczą pod Chłopkiem i Hińczowa Turnia

Dolina Hińczowa – po lewej Koprowy Wierch, na wprost Cubryna, a po prawej Mięguszowieckie Szczyty wraz Przełęczą pod Chłopkiem

Na sam koniec wypatrzyliśmy jeszcze Chatę pod Rysami inaczej zwaną Schroniskiem pod Wagą (Chata pod Rysmi, 2250 m n.p.m). Jest to najwyżej położone schronisko w całych w Tatrach.

Po lewej kolorowy budynek Chaty pod Rysami (Schronisko pod Wagą, 2250 m n.p.m), po prawej Ciężki Szczyt (Ťažký štít, 2520 m n.p.m.) i dwuwierzchołkowa Wysoka

Przez chwilę zastanawiałam się nad stołowaniem w hotelu górskim nad Popradzkim Stawem ale mieliśmy ze sobą spory zapas jedzenia, więc zrezygnowałam z tego pomysłu. Dotarliśmy na parking około godziny 20:00 i udaliśmy się na poszukiwanie noclegu. Ostatecznie przejechaliśmy do miejscowości Podbańska (Podbanské) i zdecydowaliśmy się spać na parkingu w samochodzie. Jak się okazało, nie byliśmy jednymi osobami, które wpadły na taki pomysł. Parking był bezpłatny, zatem jak do tej pory nie wydaliśmy ani jednego euro podczas naszego pobytu na Słowacji. Zjedliśmy szybką kolację i rozciągnęłam się w śpiworze na tylnym siedzeniu samochodu. Byłam na tyle zmęczona, że z miejsca zasnęłam.

[TisteAndii vel UltraAnia]

About TisteAndii vel UltraAnia

Góry - zarówno te polskie jak i zagraniczne - to mój świat i moja pasja! Niezależnie od pogody, pory dnia i roku czuję się tam zawsze jak u siebie, szczęśliwa, wolna i pełna energii! Początkowo tylko wędrowałam po górach, jednak w 2013 roku poznałam imprezy długodystansowe i powoli weszłam w świat górskich biegów ultra. Po drodze odkryłam również via ferraty, które także przypadły mi do gustu. Mam znacznie mniejsze doświadczenie biegowe niż pozostała część drużyny, ale powoli podnoszę swój poziom sportowy, co pozwala mi startować w coraz ciekawszych i mocniej obsadzonych imprezach. Nie katuję się jednak żadnymi dietami, planami treningowymi, czy wskaźnikami - biegam głównie dla przyjemności! I płaskim biegom asfaltowym mówię zdecydowane NIE!!!

Please Login to comment
avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
TisteAndii vel UltraAniabasiasz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
basiasz
Admin

Przepiękne zdjęcia 😉