2 dni w Tatrach Słowackich za 0 euro – fotorelacja (część 2)

Dzień 2 (9 sierpnia 2017)

Obudziliśmy się koło 8:00 rano wypoczęci, pomimo partyzanckich warunków sypialnianych. Ponieważ wieczorem nie było już czasu na mycie się, szybko udałam się nad brzeg pobliskiej rzeki Białej (Belá), aby się wykąpać. Tabliczka głosiła, że temperatura wody we wspomnianej rzece wynosi 7 stopni. Było to raczej mało zachęcające ale jakoś się opluskałam i żyję 😉 Co ciekawe chyba pomyślano o takich amatorach kąpieli jak ja, gdyż przy brzegu umieszczony był wieszak na ubrania i ręczniki, wykonany z okorowanej gałęzi. Dodatkowo nieopodal postawiono drewnianą ławeczkę, która posłużyła nam potem jako stolik śniadaniowy. Chwilę po mojej kąpieli nad rzekę zaczęli nadciągać inni turyści, którzy również nocowali na parkingu. Byli to zarówno Słowacy jak i Polacy.

Rozłożyliśmy nasze produkty spożywcze na ławeczce i przygotowaliśmy sobie śniadanie. Paweł miał kuchenkę, zatem nie zabrakło nam również ciepłej herbaty i kawy.

Śniadanie nad rzeką Białą

Zapakowaliśmy kanapki do plecaków i ruszyliśmy w drogę. Postanowiliśmy dojść czerwonym szlakiem do początku żółtego, prowadzącego poprzez Bystrą Dolinę (Bystrá dolina) na najwyższy szczyt Tatr Zachodnich – Bystrą (Bystrá, 2248 m n.p.m.). Pogoda w dalszym ciągu była ładna, jednak zrobiło się znacznie cieplej niż dzień wcześniej i powietrze nie było już tak przejrzyste. Piętrzący się za naszymi plecami Krywań niestety nie był zbyt wyraźnie widoczny.

Na czerwonym szlaku, w tle narodowa góra Słowaków – Krywań (Kriváň, 2494 m n.p.m.)

Trasa wiodła łagodnymi pagórkami, porośniętymi wysoką trawą, oraz kwitnącą wierzbówką kiprzycą.Tutaj w pełni widoczny był rozmiar szkód wyrządzonych przez wichurę, która przetoczyła się przez Tatry Słowackie w późne popołudnie 19 listopada 2004 roku. Przez kilka godzin wiatr wiał z prędkością ponad 170 km na godzinę, a jego porywy dochodziły nawet do 230 km na godzinę. Straty spowodowane wichurą były ogromne. Powalonych zostało około 12 600 ha lasu, czyli 1/5 wszystkich drzew w całych Tatrach. Uszkodzeniom uległy także liczne budynki i ucierpiała prawie cała infrastruktura narciarska. O ile Słowacy uporali się z odbudową i naprawami, o tyle na nagich zboczach, porośniętych obecnie wierzbówką kiprzycą, jeszcze długo nie urośnie żaden las.

Ogołocone z drzew zbocza porośnięte wierzbówką kiprzycą i trawami

Gdy dotarliśmy wreszcie do żółtego szlaku, naszym oczom ukazała się dziwna, podobna do ostu roślina z charakterystycznymi, dużymi, kulistymi kwiatami, które upodobały sobie wszelkiej maści owady. Na jednym z nich siedział sobie zielony konik polny.

Konik polny

Żółty szlak z początku prowadził przez las, potem wił się dolinką wzdłuż potoku. Wąska ścieżka wśród traw, które często były wyższe ode mnie, sprawiała, że czułam się tam nieco klaustrofobicznie i z wytęsknieniem wypatrywałam górnego piętra Doliny Bystrej.

Niewielka kaskada na potoku w Dolinie Bystrej

W końcu się doczekałam i naszym oczom ukazał się cel naszej wędrówki – najwyższy szczyt Tatr Zachodnich. Teraz ścieżka prowadziła szeroką doliną, porośniętą niską trawą i kosodrzewiną. Za to na odmianę coraz mocniej przypiekało słońce, a niestety nigdzie nie było cienia, w którym można byłoby na chwilę się schronić i odpocząć. Wczorajsza wycieczka na Koprowy Wierch dała się nam jednak we znaki.

Na wprost cel naszej wędrówki – Bystra (Bystrá, 2248 m n.p.m.) z ciągnącym się w prawo grzbietem Kobyły (Kobyla), a po lewej, bardziej skalista, Mała Bystra (Grúň, 2108 m n.p.m.) i grań Garbate (Hrbáč)

Po lewej Zadnia Kopa, nazywana też Niżną Bystrą (Nižná Bystrá, 2162 m), a po prawej Mała Bystra

Przysiedliśmy w końcu przy głazie, w pobliżu początku trawersu na grzbiet Kobyły i spożyliśmy posiłek.

Chwila odpoczynku 😉

Ponieważ wcześniej minęliśmy wyschnięte koryto niewielkiego, prawdopodobnie okresowego stawku, cały czas zastanawialiśmy się, jak będą się prezentować Bystre Stawy (Bystré plesá). W końcu nie wytrzymałam i ruszyłam z aparatem fotograficznym w ręku, aby zaspokoić swoją ciekawość. Wkrótce dołączył do mnie Paweł. Jak się okazało, jeziorka miały się całkiem dobrze i mogliśmy je podziwiać z bliska. Nad stawy nie prowadzi żaden znakowany szlak turystyczny, można jednak dojść do nich bez problemu. Jest to kwestia odejścia od szlaku około 300 – 400 metrów po niemal płaskim, trawiastym terenie.

Kotlina polodowcowa pod zboczami Garbatego i Bystrej, w której położone są 3 z 5 Bystrych Stawów (Bystré plesá, 1875 m n.p.m.), na zdjęciu widoczny Wielki Staw Bystry (Veľké Bystré pleso)

Bystre Stawy w pełnej okazałości: po lewej Długi Staw Bystry (Dlhé Bystré pleso), po prawej Wielki Staw Bystry (Veľké Bystré pleso), a pomiędzy nimi Mały Staw Bystry (Malé Bystré pleso)

Spędziliśmy nad stawami trochę czasu ale w końcu trzeba było ruszyć dalej. Podczas trawersowania zbocza Kobyły dostrzegliśmy pasące się powyżej dwie kozice. Choć podeszliśmy do nich całkiem blisko, nie uciekały od nas. Mogliśmy nawet usłyszeć ich dyszenie.

Kozica tatrzańska (Rupicapra rupicapra tatrica)

Kozica

Kozica

Jedna z nich była bardzo towarzyska i prowadziła nas przez jakiś czas w kierunku szczytu Bystrej.

Paweł podążający za przewodnikiem 😉

Kozi przewodnicy okazali się być dosyć leniwi i wkrótce zrobili sobie postój, żeby objadać się smakowitą trawkę. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że kozice również kichają!

Smacznego!

Po krótkim popasie kozice najwyraźniej jednak uznały, że bez przewodnika nie damy sobie rady i jedna z nich ponownie dołączyła do nas.

Paweł z przewodnikiem, w tle szczyt Bystrej

Gdy byliśmy wystarczająco blisko szczytu, ostatecznie opuściły nas i udały się na obiad, maszerowaliśmy zatem dalej sami.

Zadnia Kopa, Garbate i Mała Bystra, poniżej Bystre Stawy widziane z grzbietu Kobyły

Grań Kobyły i na końcu szczyt Kotłowa (Kotlová, 1985 m n.p.m.)

W końcu osiągnęliśmy wierzchołek Bystrej, gdzie niecodzienny widok przedstawiał sobą starszy turysta ubrany jedynie w same slipki. Można go jednak było wytłumaczyć tym, iż przez cały czas panowała piękna, słoneczna pogoda i było bardzo ciepło. Z wierzchołka najwyższego szczytu Tatr Zachodnich ukazała nam się rozległa, przepiękna panorama, zatem trzeba było ją koniecznie uwiecznić.

Widok na Dolinę Kamienistą, na pierwszym planie grzbiet Hliny (Grešovo), w tle Tatry Wysokie i wyróżniający się Krywań (pierwszy po prawej)

Widok z Bystrej w kierunku Pyszniańskiej Przełęczy (Pyšné sedlo, 1788 m n.p.m.) i Doliny Kamienistej (Kamenistá dolina), po prawej na pierwszym planie szczyt Kamienistej (Veľká Kamenistá, 2126 m n.p.m.), za nią Smreczyński Wierch (Smrečinský vrch, 2068 m n.p.m.), a w tyle Czerwone Wierchy – Ciemniak (Temniak, 2096 m n.p.m.) i Krzesanica (Kresanica, 2122 m ), na ostatnim planie po prawej Świnica (2301 m n.p.m.) i Kozi Wierch (2291 m n.p.m.)

Widok w na Doline Bystrą, po lewej Kobyła i Kotłowa, w dole Bystre Stawy, nad nimi grań Garbatego, za nią Jeżowa Kopa (Ježová, 2043 m n.p.m.)

Autorka na szczycie Bystrej

Na wprost Błyszcz (Blyšť, 2159 m n.p.m.), po prawej, na dalszym planie Ornak (1854 m n.p.m.) i Kominiarski Wierch (1829 m n.p.m.), od lewej najwyższy szczyt polskich Tatr Zachodnich – Starorobociański Wierch (Klin, 2176 m n.p.m.), Gaborowa Przełęcz (Gaborovo sedlo,1938 m n.p.m.), Siwy Zwornik (Sivá veža, 1965 m n.p.m.) i grań Liliowe Turnie (Banisté), za nimi Trzydniowiański Wierch (1758 m n.p.m.) i grań Kulawca , na dalszym planie szczyt Bobrowca (Bobrovec, 1663 m n.p.m.), daleko w tle, pomiędzy Starorobociańskim, a Bobrowcem widnieje szczyt Osobitej (Osobitá, 1687 m n.p.m.)

Spędziliśmy na szczycie około godziny, posililiśmy się i wypadało maszerować dalej. Ruszyliśmy niebieskim szlakiem w kierunku Błyszcza (Blyšť, 2159 m n.p.m.), aby potem odbić na czerwony szlak do Pyszniańskiej Przełęczy (Pyšné sedlo, 1788 m n.p.m.). W dole pięknie prezentowały nam się niewielkie oczka wodne w górnej części Doliny Kamienistej.

Pożegnalny rzut oka na Bystrą

Oczka wodne w górnej części Doliny Kamienistej

Od lewej Siwy Zwornik , Liliowe Turnie, po prawej Ornak i Kominiarski Wierch, w dole Dolina Pyszniańska

Dotarliśmy na Pyszniańską Przełęcz, gdzie spotkaliśmy kolejną w tym dniu kozicę. Niestety była ona dość płochliwa i nie pozwoliła sobie zrobić zdjęcia.

Przełęcz Pyszniańska

Górne piętro Doliny Kamienistej widziane z Pyszniańskiej Przełęczy

Oświetlony promieniami zachodzącego słońca szczyt Kotłowej

Powoli zaczęliśmy schodzić niebieskim szlakiem wiodącym przez Dolinę Kamienistą. Trasa była dość podobna do tej, prowadzącej przez Dolinę Bystrą. Rozległe, górne piętro wkrótce ustąpiło wąskiej ścieżce, biegnącej wzdłuż potoku. Bujna roślinność w wielu miejscach ponownie wyrastała mi nad głowę i czułam się nią nieco przytłoczona. Dolny  odcinek szlaku prowadził przez las, którego podłoże i powalone drzewa pokryte były grubą warstwą mchów i porostów.

Las w dolnej części Doliny Kamienistej

Szlak niebieski doprowadził nas bezpośrednio do miejscowości Podbańska, gdzie mieliśmy samochód. Jak się okazało, nasz parking żył własnym życiem. Stacjonujący tam turyści rozstawiali składane krzesełka i stoliki, żeby przygotować sobie posiłek. Jakaś para grała na trawniku w badmintona, dochodziły do nas także dźwięki gitary. Sami też spożyliśmy kolację, opłukaliśmy się w rzece i trzeba było ruszać do domu. Przez chwilę miałam pomysł, żeby zatrzymać się po drodze na ciepły posiłek ale jednak kanapki i kawa wystarczyły. Zatem również w tym dniu nie wydaliśmy na Słowacji ani jednego euro.

Wyjazd był bardzo udany zarówno pod względem pogody jak i realizacji zaplanowanych wycieczek. Mimo słonecznej aury i pełni lata na szlakach nie było tłumów, tak jak to często bywa po polskiej stronie Tatr. Widoki były przepiękne, zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, a ponieśliśmy koszty jedynie za paliwo i wydaliśmy kilkanaście złotych za dwudniowe ubezpieczenie.

[TisteAndii vel UltraAnia]

About TisteAndii vel UltraAnia

Góry - zarówno te polskie jak i zagraniczne - to mój świat i moja pasja! Niezależnie od pogody, pory dnia i roku czuję się tam zawsze jak u siebie, szczęśliwa, wolna i pełna energii! Początkowo tylko wędrowałam po górach, jednak w 2013 roku poznałam imprezy długodystansowe i powoli weszłam w świat górskich biegów ultra. Po drodze odkryłam również via ferraty, które także przypadły mi do gustu. Mam znacznie mniejsze doświadczenie biegowe niż pozostała część drużyny, ale powoli podnoszę swój poziom sportowy, co pozwala mi startować w coraz ciekawszych i mocniej obsadzonych imprezach. Nie katuję się jednak żadnymi dietami, planami treningowymi, czy wskaźnikami - biegam głównie dla przyjemności! I płaskim biegom asfaltowym mówię zdecydowane NIE!!!

Please Login to comment
avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
TisteAndii vel UltraAniaJanek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Janek
Gość
Janek

Ania,
obejrzałem i przeczytałem z największa przyjemnością. Zdjęcia świetne, a do tego z takim komentarzem to zupełnie inne oglądanie. Spotkanie z kozicami – niezwykłe. Nie sądziłem, że mogą tak blisko podejść. Gratuluję Ci też kolejnych osiągnięć sportowych i pozdrawiam
Janek