Pułapki w myśleniu o zmianach w życiu

Metamorfozy i zmiany w życiu, to modny obecnie temat, poruszany wielokrotnie w przeróżnych mediach. Codziennie ukazują się dziesiątki filmików i artykułów, instruujących nas co powinniśmy robić, aby być zdrowsi, sprawniejsi, piękniejsi, bardziej przebojowi. W teorii wszystko jest łatwe i proste, może nie zawsze do końca przyjemne, ale zazwyczaj zwieńczone sukcesem, pozytywną przemianą, satysfakcją z osiągniętego celu. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę parę słów, i od razu wyskakują nam zdjęcia zadowolonych ludzi, którzy “z niczego” zbudowali wspaniałą formę i doskonały wygląd, zmieniając przy okazji całe swoje życie. Nic, tylko naśladować – najlepiej wykupić dietę i plan treningowy, a reszta zrobi się sama.

Jednak w życiu, jak to w życiu – różnie wychodzi. Czekają na nas przeszkody i pułapki, odciągające nas od wymarzonego celu:

  1. Źle dobrane priorytety

To temat “niewyczerpany”, ale może warto o nim wspomnieć chociaż w paru słowach. Chłodna kalkulacja nakazuje uznać, że głównymi priorytetami powinny być taki kwestie jak: życie, zdrowie, rodzina, duchowość. Na drugim miejscu należy umieścić kwestie materialne – dom, pracę, pieniądze. Na ostatnim – sprawy przyziemne, takie jak rozrywka itp. Praktyka pokazuje jednak, że większość ludzi postępuje dokładnie odwrotnie – to co najważniejsze, jest na szarym końcu. Traktujemy swoje zdrowie jak coś, co się nam należy “z urzędu”, coś o co nie musimy zabiegać, i co będzie nam towarzyszyć wiecznie. A co za tym idzie, mamy skłonność do poświęcania zdrowia dla chwilowych zachcianek i przyjemności…..

  1. Wygodnictwo

Chcesz być w formie i żyć w zdrowiu, ale żeby podejmować w tym kierunku jakikolwiek wysiłek?? O nie! Niedoczekanie! Nie zamierzasz zmieniać żadnych nawyków, ani uczyć się nowych rzeczy. Wszystko ma pozostać po staremu, chcesz zachować wszystkie dotychczasowe wzorce postępowania. Nie będziesz rezygnować z tego, co lubisz, ani z żadnej przyjemności. Wprawdzie chcesz zmienić swoje życie, ale tylko pod warunkiem, że nie będziesz musieć nic zmieniać (taka mała sprzeczność).

  1. Niezdecydowanie

Chyba chcesz coś zmienić w swoim życiu, ale w zasadzie to nie wiesz do końca, co. Nie bardzo też wiesz, po co to robić. W końcu wcale nie jest aż tak źle, z tym, co jest teraz. Może więc nie warto nic zmieniać? Na pewno trzeba się dobrze zastanowić, czy w ogóle jest sens cokolwiek podejmować i działać. Oczywiście, należy się zastanawiać jak najdłużej! Tylu ludzi nic ze sobą nie robi, o nic się nie stara, a mimo to jakoś żyją. Może to oni mają rację? Może trzeba po prostu robić to, co inni?

  1. Odkładanie na później

Chcesz osiągnąć wymarzony cel, ale na pewno nie teraz! Co to, to nie! Wszystko zaczniesz od jutra, ewentualnie za tydzień. A może za miesiąc. Albo za rok, gdy pojawi się nowa motywacja i inspiracja. Przecież na pewno motywacja kiedyś przyjdzie. Musi przyjść! Teraz nic Ci się nie chce, nie masz do tego głowy, jest tyle innych, ważniejszych spraw, ale z pewnością kiedyś przyjdzie moment oświecenia i olśnienia, że wszystko się wyklaruje, wszystko się zmieni, wszystko stanie się proste. Za tydzień, za miesiąc, może za rok…..

  1. Lęk

Już doskonale wiesz, co trzeba robić, ale boisz się, że będzie to zbyt bolesne i kosztowne. Paraliżuje Cię ryzyko porażki, obawiasz się, że jakikolwiek wysiłek podejmiesz, to i tak skończy się “klęską” i nic dobrego z tego nie wyniknie. Perspektywa utrzymywania rygoru i dyscypliny przez dłuższy czas (tygodnie lub miesiące, albo co gorsza, przez całe życie!) wzbudza w Tobie przerażenie, rezygnację i demotywację do czegokolwiek, jeszcze zanim na dobre zaczniesz cokolwiek działać. Wyzwanie wydaje się być ponad Twoje siły.

  1. Porażka

Pomimo wielokrotnie podejmowanych prób i wysiłków, za każdym razem kończy się tak samo: po kilku dniach, tygodniach albo miesiącach, wciąż wracasz do punktu wyjścia. Mimo ewidentnych sukcesów, nie wystarcza Ci motywacji do wytrwania na nowo obranej drodze. Dokonana w życiu zmiana nie daje oczekiwanej satysfakcji. Mimo, iż wszystko zaczyna iść w dobrą stronę, a efekty działań zaczynają być widoczne każdego dnia, to jednak stare nawyki zwyciężają i następuje “załamanie”. W głowie pojawia się więc chęć porzucenia wysiłków i odpuszczenia raz na zawsze – “widocznie po prostu tak już musi być”.

Pytanie zasadnicze – jak sobie z tym wszystkim poradzić?

Nie ma chyba jednoznacznej recepty, idealnej dla każdego.

Warto jednak uświadomić sobie pewne uniwersalne “prawdy”, które mogą nam nieco pomóc w naszych wysiłkach.

  1. Nie sztuką jest wiecznie śnić o wielkich rzeczach, jeśli w rzeczywistości nie realizujemy nawet tych “małych”, na pozór banalnych, nic nie znaczących. W praktyce wcale nie trzeba od razu wywracać całego życia do góry nogami, by osiągnąć sukces. Wystarczy spróbować zmienić coś, co nie wymaga wielkiego wysiłku. A dopiero potem brać się ewentualnie za poważniejsze sprawy. Jak mówi przysłowie, “Lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu”.

  2. Warto sobie zdać sprawę z tego, że odkładając wszystko na później, w praktyce pozbawiamy się szansy na jakikolwiek sukces. Jedynym momentem, w którym możemy cokolwiek osiągnąć, jest moment bieżący, a nie przyszły – to chyba oczywiste, a mimo to trudne do przyjęcia. Przykładowo, budowanie dobrej formy w wieku 20-30 lat jest o wiele prostsze i szybsze, niż w przedziale 30-40 lat, nie mówiąc już o późniejszym okresie. Rezygnując z danego wyzwania w bieżącym momencie, prawdopodobnie rezygnujemy z niego w ogóle. A czas upływa nieubłaganie.

  3. Nigdy nie będzie lepszego momentu na podejmowanie wyzwań, niż moment obecny. Im dłużej z czymś zwlekamy, im dłużej pozostajemy w mocy dotychczasowych nawyków, tym bardziej “zakorzeniamy się” w nich, i tym trudniej będzie nam się z nich wyrwać. Każdy dzień spędzony na praktykowaniu wyuczonych, rutynowych zachowań, utrwala i konserwuje bieżący stan naszego umysłu. A tym samym, nieubłaganie oddala nas od wymarzonego celu. Obrazowo mówiąc – realizacja marzeń to pogoń za ruszającym ze stacji pociągiem. Im wcześniej zaczniemy go gonić, tym większa szansa, że go dogonimy i wsiądziemy do środka. Gdy odejdzie za daleko, już nie mamy na to szansy. A życie jest tylko jedno.

  4. Lęk przed wysiłkiem można próbować oswoić, przyjmując na początku założenie, że nasze wyzwanie jest tylko tymczasową próbą, a nie od razu deklaracją na “wieczność”. Łatwiej pokonać obawy dotyczące trwania wysiłku i wyrzeczeń przez tydzień albo miesiąc, niż od razu rzucać się z motyką na słońce, obiecując sobie radykalną zmianę na całe życie, a potem cierpieć z powodu niewytrwania w postanowieniu.

  5. Z tego samego powodu dobrze jest też z góry wpisać “porażkę” w plan naszego działania – z góry wiadomo, że trudno będzie natychmiast z dnia na dzień odejść od złych nawyków. Potknięcia i upadki są nieuniknione, ale nie powinny przekreślać dotychczasowego wysiłku i starań. Żadna porażka nie powinna przekreślać dalszych działań w drodze do realizacji wybranego celu. Porażka nie może też być usprawiedliwieniem do rezygnacji z marzeń, do których dążymy!

Zapewne można by tą listę rozwinąć o kolejne punkty, ale na tym poprzestanę. Zachęcam do przemyślenia tych spraw, może ktoś podzieli się własnymi spostrzeżeniami w komentarzu?

About Lukasz A

Łukasz A – karierę biegacza amatora zaczął już kilkanaście lat temu, kiedy to większość ludzi nie wiedziała, że taki sport istnieje. W ciągu kariery nastukał sporo ładnych startów w asfaltowych ultramaratonach. Biegał więcej godzin z rzędu, niż niektórzy potrafią przepracować w ciągu tygodnia – czyli biegi 12-, 24- i 48-godzinne. Obecnie preferuje raczej krótkie biegi górskie oraz kameralne imprezy na trasach leśnych w okolicach Katowic. Trzyma się z dala od komercyjnych imprez promowanych jak kandydaci do sejmu przed wyborami. Oprócz tego koleguje się z rowerem, bo ten mu pozwala zarabiać i utrzymać dobrą kondycję. W wolnych chwilach ciśnie zwiedzać góry.

Please Login to comment
avatar
  Subscribe  
Powiadom o