Czy można żyć bez biegania?

To kolejne z pytań, które można określić mianem banalnych i niedorzecznych. “O takie rzeczy się nie pyta”.

Gdyby jednak potraktować ta kwestię nieco ironicznie, można podać parę możliwych odpowiedzi:

  1. “Oczywiście, można żyć” – przecież wielu ludzi nie biega, i żyje.

  2. “Można żyć, ale po co?”

  3. “Można żyć, pytanie tylko JAK?”

W pierwszym przypadku sprawa jest dość prosta. Ktoś, kto nie doświadczył swojego uczestnictwa w sporcie czy w dowolnej innej aktywności, po prostu nie wie co go ominęło, a tym samym żyje w nieświadomości, i niczego mu nie brakuje. Nie ma też z tym zapewne żadnego problemu, i wcale za tym nie tęskni.

Drugi przypadek, jest nieco trudniejszy. Gdy ktoś już raz zaznał przyjemności i satysfakcji płynącej z biegania, po czym nagle z jakiegoś powodu ją utracił (np w wyniku kontuzji, choroby czy przetrenowania), może zaznać uczucia pustki, skutkującego usilnym pragnieniem powrotu do formy i kontynuowania pasji. Sytuacja taka może być bardzo niekomfortowa i dobijająca psychicznie, a gdy się przedłuża, to robi się naprawdę nieciekawie – człowiek traci sens życia i może np. popaść w depresję…. Tak, że nie da się w ten sposób żyć efektywnie.

Bywa jednak też i trzecia sytuacja – czy to w wyniku splotu okoliczności, czy świadomego wyboru, zdarza się, że człowiek przestaje rywalizować w bieganiu, rezygnuje ze startów w zawodach, świadomie odpuszcza dalszą walkę, godząc się z tym. Dzieje się tak z różnych przyczyn – czy to z powodu konieczności skupienia się na innych zadaniach, typu praca albo rodzina, czy to ze względu na utratę (“wypalenie się”) pasji, jaką było bieganie – a to też się przecież może zdarzyć. W końcu sport jest tylko jedną z wielu dziedzin, w których można się realizować życiowo. Nie musi to oczywiście oznaczać całkowitego odejścia od aktywności fizycznej, ale odłożenie jej na dalszy plan, zamiast stawiania jako główny życiowy priorytet. Być może da się tak poukładać swoje życie, aby odejście od bezwzględnego “ścigania” było jednocześnie początkiem czegoś nowego – jakiejś innej pasji, która potrafi przynieść nie mniej satysfakcji. Tak naprawdę wszystko zależy od indywidualnego podejścia.

A zatem starajmy się czerpać radość każdej pasji, jaką w sobie mamy, niezależnie od tego, czym ona jest. Szukajmy sensu we wszystkim, co robimy. Cieszmy się też każdą formą aktywności fizycznej, niezależnie od tego, w jakiej jesteśmy aktualnie dyspozycji i jakie mamy realnie patrząc, możliwości. Róbmy to dla siebie, i tylko dla siebie, nie oglądając się na cudze osiągnięcia i nie porównując się z nimi.

O autorze LukaszA

Łukasz A – karierę biegacza amatora zaczął już kilkanaście lat temu, kiedy to większość ludzi nie wiedziała, że taki sport istnieje. W ciągu kariery nastukał sporo ładnych startów w asfaltowych ultramaratonach. Biegał więcej godzin z rzędu, niż niektórzy potrafią przepracować w ciągu tygodnia – czyli biegi 12-, 24- i 48-godzinne. Obecnie preferuje raczej krótkie biegi górskie oraz kameralne imprezy na trasach leśnych w okolicach Katowic. Trzyma się z dala od komercyjnych imprez promowanych jak kandydaci do sejmu przed wyborami. Oprócz tego koleguje się z rowerem, bo ten mu pozwala zarabiać i utrzymać dobrą kondycję. W wolnych chwilach ciśnie zwiedzać góry.

Please Login to comment
avatar
  Subscribe  
Powiadom o