Hala Krupowa / Polica, 30 VI 2018

30 czerwca 2018 – po paru tygodniach burzliwych dyskusji i ustaleń, w końcu znów udało nam się zgrać i wyjechać na SUMT-ową, górską wycieczkę

Wprawdzie w planach od dłuższego czasu były Tatry, ale atak zimy z końca czerwca pokrzyżował nasze plany wyjazdu w ten rejon. Z kolei grafik w pracy, pokrzyżował co niektórym opcję wyjazdu na dwa dni.

Ustaliliśmy zatem kompromisowe wyjście – jednodniowy, szybki wypad z Juszczyna w stronę Policy i z powrotem (jest to jedno z tych miejsc, w których dotąd jeszcze nigdy nie byłem).

Na wycieczkę udaliśmy się w trzyosobowym składzie: UltraAnia, Paweł C., oraz Łukasz A.

Wystartowaliśmy spod kościoła w Juszczynie, gdzie dotarliśmy koło godziny 10 rano, po dwuipółgodzinnej podróży samochodem z Katowic.

Z parkingu trzeba było dojść główną drogą do Kojszówki, skąd zaczyna się niebieski szlak.

Początkowy odcinek błądziliśmy wśród wiejskich zabudowań, opanowanych przez wściekłe psy, chcące nas pozjadać żywcem (na szczęście większość z nich była pozamykana w zagrodach). Potem było jeszcze ciekawiej – wpakowaliśmy się w krzaczory jeżyn i innych zarośli, sięgających miejscami powyżej pasa. Przez dłuższy czas poruszaliśmy się w tempie 1 km/h, przyciągając do siebie kleszcze i inne dziwne stworzenia (np. sarny 🙂 ). Dopiero po kilkudziesięciu minutach przedzierania się przez chaszcze, doszliśmy do właściwego szlaku.

W końcu można było rozpocząć marszobieg, po błotnisto-kamienistym podłożu, urozmaiconym gdzieniegdzie przez skałki i powalone drewno.

Bez większych przeszkód i niespodzianek dotarliśmy biegiem do rozwidlenia szlaków pod Drobnym Wierchem, trzymając się prawie cały czas razem – na przemian zmieniając się na prowadzeniu i pilnując nawzajem właściwego tempa.

Po chwili przerwy udaliśmy się w dalszą drogę – tym razem szlakiem czerwonym, który doprowadził nas na Halę Krupową.

Zahaczyliśmy jeszcze o kapliczkę na Okrąglicy, po czym zbiegliśmy w dół na właściwą Halę.

Część z nas udała się na zwiedzanie bacówki u podnóża hali.

Korzystając z okazji, wziąłem się za zbieranie jagód (udało mi się zebrać ok. ćwierć kg).

Po krótkim postoju podreptaliśmy w stronę schroniska na Hali Krupowej, w którym zjedliśmy obiad i zrobiliśmy ok. 3-godzinną przerwę, przed udaniem się w drogę powrotną.

Ania i Paweł postanowili jeszcze zdobyć tonący we mgle i chmurach szczyt Policy, ale ja nie czułem się na siłach na kolejne podbiegi.

Poczekałem więc spokojnie na ich powrót, relaksując się w cieple w schronisku, i podziwiając przewalające się za oknami chmury niosące zimną mżawkę (było około 8 stopni).

W drogę powrotną udaliśmy się około godziny 17.00, zbiegając żółtym szlakiem w dół w stronę Juszczyna.

Po drodze mieliśmy jeszcze okazje pooglądać piękne widoki, oraz pojawiające się na horyzoncie przejaśnienia.

Żółty szlak również nie należał do najłatwiejszych – były odcinki błotniste, były kamieniste, nie brakło też wąskich “rynien” wydrążonych przez wodę, na których wykręcało stawy skokowe we wszystkie strony. Były też miejsca, w których gubiliśmy szlak (z powodu braku oznaczeń), i musieliśmy się posiłkować Trekbuddym. Ostatecznie jednak udało się nam dobiec bez większych kontuzji, a na parkingu byliśmy przed godziną 20.

Jak wyliczył Paweł, bieg zajął nam około 5 i pół godziny, a do tego doszło ponad 3 i pół godziny przerw na odpoczynek i na zwiedzanie różnych miejsc. Ania z Pawłem pokonali w sumie ok 30km, a ja około 25.

I jeszcze na koniec link do trasy:

https://mapa-turystyczna.pl/route/6zkb

O autorze LukaszA

Łukasz A – karierę biegacza amatora zaczął już kilkanaście lat temu, kiedy to większość ludzi nie wiedziała, że taki sport istnieje. W ciągu kariery nastukał sporo ładnych startów w asfaltowych ultramaratonach. Biegał więcej godzin z rzędu, niż niektórzy potrafią przepracować w ciągu tygodnia – czyli biegi 12-, 24- i 48-godzinne. Obecnie preferuje raczej krótkie biegi górskie oraz kameralne imprezy na trasach leśnych w okolicach Katowic. Trzyma się z dala od komercyjnych imprez promowanych jak kandydaci do sejmu przed wyborami. Oprócz tego koleguje się z rowerem, bo ten mu pozwala zarabiać i utrzymać dobrą kondycję. W wolnych chwilach ciśnie zwiedzać góry.