Wspomnienia z wycieczki rowerowej z Mikołowa do Karwiny (2012)

Nie ma człowieka, który by nie marzył. Każdy z nas ma zapewne marzenia – te większe i te mniejsze, do których usilnie dąży. Moim i mojego brata jednym z marzeń parę lat temu było wybranie się  jednodniową wycieczkę rowerową za granice naszego państwa. Tak się składa, że podczas jednej z rozmów z znajomymi rozmawialiśmy o fajnych i bliskich miejscach za granicą, między innymi mówiliśmy o Karwinie. Rozmowa ta nas tak zainspirowała, że postanowiliśmy pojechać do Czech i odwiedzić Karwinę. Cały miesiąc intensywnie trenowaliśmy jazdę na rowerze, żeby móc spokojnie bez problemów przejechać trasę 140 km. Niektórzy pewnie uśmiechają się do siebie, ponieważ nie jest to dystans szczególnie długi dla osób regularnie trenujących kolarstwo szosowe, którzy pokonują takie dystanse codziennie na treningach w ciągu 5h. Dla nas jednak była to wyprawa na cały dzień, zajmująca 12h ciągłego pedałowania z małymi przerwami na zwiedzanie :). Warto też dodać, że nie mamy jakichś super rowerów na tego typu wyprawy :). Mimo to, chęci wystarczyły, aby wybrać się i spełnić jedno z mniejszych marzeń które sobie wytyczyliśmy 😉

Całą przygodę zaczęliśmy od wczesnego wstania, zjedzenia obfitego śniadania i wyruszenia o 5:00 rano w drogę 🙂 Dalej kierowaliśmy się w stronę Łaziska Górne, Suszec, Kryry, Goleszowice, Piotrowice koło Karwiny dotrzeć do samej Karwiny.

 

Wyczekana granica Polsko Czeska 🙂

Dominik na rynku w Karwinie.

Fontanna na rynku w Karwinie.

c.d. rynek w Karwinie.

 

Z powrotem zdecydowaliśmy się jechać inną drogą, zatem z Karwiny wyruszyliśmy do Marklowic Górnych, przez Zebrzydowice, Kończyce Małe, Kończyce Wielkie, Dębowiec, Ochaby Małe, Ochaby Wielkie, Drogomyśl, Strumień, Wisłę Małą, Studzinkę, Mizerów, Kryry, Suszec, by po długim czasie pedałowania dotrzeć do Łazisk Górnych. Tam pokonując niepozorne wzniesienie mieliśmy wrażenie, że zdobywamy sam Mount Everest 🙂 by dotrzeć do domu do Mikołowa ;).

Przejazd przez jedną z wielu miejscowości na trasie 🙂

Ogólnie po przyjeździe do domu byliśmy bardzo szczęśliwi, że udało się spełnić jedno w wielu mniejszych marzeń 😉 Teraz czas na dalsze podróże 🙂

 

Trasa u góry do Karwiny pod spodem z Karwiny.

O autorze basiasz

bez biegania i chodzenia po górach oraz aktywnego wypoczynku nie wyobraża sobie życia. Niegdyś ultra maratończyk, aktualnie wraca do świata ultra po kontuzji. Planuje wystartować w biegach 12h i 24h 🙂 Lubi stawiać sobie wyzwania górskie dlatego jest zdobywczynią Głównego Szlaku beskidzkiego i Głównego szlaku sudeckiego. W najbliższych latach planuje nadal zdobywać kolejne prestiżowe szlaki górskie w Polsce i zagranicą.