Sześć miesięcy treningu – kolejne podsumowanie (IX 2018)

Minęły kolejne 3 miesiące treningu, a zatem pora wziąć się za następne podsumowanie.

Od czasu poprzedniego podsumowania z początku czerwca, kontynuowałem trening na dotychczasowych zasadach, stopniowo go intensyfikując i podnosząc obciążenia. Nie obyło się bez małych kryzysów, ale w ogólnym rozrachunku ostatnie 3 miesiące (czerwiec-sierpień) były wyraźnie intensywniejsze pod względem treningowym, niż pierwsze trzy (marzec-maj). O ile w pierwszym okresie każdy trening zajmował mi ok. 2-3 godzin, to w ostatnim czasie średni czas trwania treningu wydłużył się nawet do ponad 4 godzin, przy czym liczba treningów pozostała w okolicach trzech tygodniowo (zazwyczaj pomiędzy 2 a 4).

W innych aspektach trzymałem się podobnych zasad, co w okresie od marca do maja, czyli:

  • rezygnacja ze startowania w zorganizowanych biegach (skupiłem się wyłącznie na szlifowaniu formy na treningach),

  • kontynuacja ograniczania spożycia cukrów prostych (jednak bez całkowitej ich eliminacji),

  • w miarę możliwości trzymanie się 4-5 posiłków dziennie (ale też bez restrykcyjnej rozpiski), z możliwie dużym uwzględnieniem jakości spożywanych produktów.

Analogicznie jak w poprzednim okresie (marzec-maj), również i teraz jestem w stanie podsumować efekty w kategoriach “liczbowych”:

  1. Waga: dla przypomnienia, przed rozpoczęciem treningów (przełom 2017/2018) ok 84kg, po 3 miesiącach treningów (czerwiec 2018) – 78,5kg, po 6 miesiącach (wrzesień 2018) – ok. 76kg. Co ciekawe, od dwóch miesięcy waga zatrzymała się w miejscu, a nawet momentami odbija lekko w górę, pomimo coraz intensywniejszych treningów i trzymania się ogólnych zasad dietetycznych (być może dalsza redukcja wymagałaby wprowadzenia ściślejszej diety i innych zaleceń, jest to kwestia do przemyślenia).

  2. Tkanka tłuszczowa: dla przypomnienia, przed rozpoczęciem treningów ok. 20% (prawie 16kg), po 3 miesiącach treningu spadek do 16,6% (13kg), następnie dalszy spadek do ok. 15,5% (11,7kg – sierpień) i lekkie odbicie w górę (wrzesień) – powrót do poziomu ok. 16,5% (12,7kg).

  3. Masa mięśniowa: marzec 61,2kg, czerwiec 62,5kg, wrzesień – 61,5kg – a zatem teoretycznie można powiedzieć, że bez określonego trendu (w miarę stabilnie).

W innych kwestiach, spostrzegłem bardziej konkretne postępy. Zauważyłem wyraźny wzrost wydolności i wytrzymałości w zakresie treningu “kardio” – zaczynając treningi w marcu (będąc niejako bez formy) robiłem po 300 kcal na sesji, podczas gdy w sierpniu byłem w stanie dojść do 1500 kcal przy wyższej intensywności, z dość dużym zapasem sił i przy niższych zakresach tętna niż na początku. Udało mi się też znacznie poprawić wyniki np. w wyciskaniu sztangi leżąc – o ile w marcu wyciskałem ok. 40kg (połowę swojej wagi), o tyle w sierpniu udało się przekroczyć 70kg (prawie tyle, ile ważę), z każdym tygodniem nieznacznie powiększając obciążenie.

Pomimo tych postępów, cały czas pozostaje wiele do zrobienia i do poprawy – im bardziej człowiek idzie do przodu, tym wyraźniej dostrzega swoje niedociągnięcia oraz dotychczasowe ograniczenia. W tej kwestii nie zmienia się w zasadzie nic 🙂

Co do kwestii związanych z motywacją, też się niewiele zmieniło – staram się traktować treningi priorytetowo, dostosowując do nich swój rozkład tygodnia. Zazwyczaj czekam na każdy trening z pewną niecierpliwością, i staram się go realizować z pełnym zaangażowaniem, w 100% zgodnie z rozpiską, choć bywają dni, że trzeba nieznacznie odpuścić i poprzestać na 90-95%, a czasem nawet odpuścić cały trening, słuchając swojego organizmu i uwzględniając chwilowe słabości.

Co przyniosą kolejne 3 miesiące? Trudno powiedzieć, pozostaje trzymać się nadal dotychczasowego planu, być może nieznacznie go modyfikując w kwestii diety. Kolejne podsumowanie mam nadzieję, już wkrótce 🙂

* Zdjęcie ilustrujące artykuł pochodzi ze strony https://www.amazon.com/Whitelotous-Reflection-Diamond-Painting-Diamond/dp/B01MZZJVLD

O autorze LukaszA

Łukasz A – karierę biegacza amatora zaczął już kilkanaście lat temu, kiedy to większość ludzi nie wiedziała, że taki sport istnieje. W ciągu kariery nastukał sporo ładnych startów w asfaltowych ultramaratonach. Biegał więcej godzin z rzędu, niż niektórzy potrafią przepracować w ciągu tygodnia – czyli biegi 12-, 24- i 48-godzinne. Obecnie preferuje raczej krótkie biegi górskie oraz kameralne imprezy na trasach leśnych w okolicach Katowic. Trzyma się z dala od komercyjnych imprez promowanych jak kandydaci do sejmu przed wyborami. Oprócz tego koleguje się z rowerem, bo ten mu pozwala zarabiać i utrzymać dobrą kondycję. W wolnych chwilach ciśnie zwiedzać góry.