O nas

Jesteśmy grupą osób, których połączyła pasja do aktywnego spędzania wolnego czasu.

Lubimy chodzić i biegać, zarówno w górach, jak i w każdym innym możliwym miejscu  – im dłużej, tym lepiej, im dalej tym lepiej, im bardziej w nieznane, tym lepiej.  Dlatego też, wybraliśmy dla siebie nazwę:

Silesia Ultra Mountain Team

SILESIA    –  większość z nas pochodzi ze Śląska,

ULTRA     –   startowaliśmy, startujemy i będziemy startować na dystansach ultra,

MOUNTAIN – bo kochamy góry,

TEAM       –  ponieważ tworzymy zgraną drużynę.

Naszą pasją chcielibyśmy zarażać innych. Dlatego zrodził się pomysł, aby utworzyć stronę internetową w formie bloga, na której dzielilibyśmy się naszymi spostrzeżeniami i relacjami, a dodatkowo przy pomocy komentarzy moglibyśmy wymieniać doświadczenia z innymi pasjonatami.

kontakt:

silesiaultramountainteam@gmail.com

facebook

https://www.facebook.com/Silesia-ULTRA-Mountain-Team-580993582074163/?ref=aymt_homepage_panel

youtube

https://www.youtube.com/channel/UCu0MrnDa0you9N6xl138RNQ

 

Łukasz A – karierę biegacza amatora zaczął już kilkanaście lat temu, kiedy to większość ludzi nie wiedziała, że taki sport istnieje. W ciągu kariery nastukał sporo ładnych startów w asfaltowych ultramaratonach. Biegał więcej godzin z rzędu, niż niektórzy potrafią przepracować w ciągu tygodnia – czyli biegi 12-, 24- i 48-godzinne. Obecnie preferuje raczej krótkie biegi górskie oraz kameralne imprezy na trasach leśnych w okolicach Katowic. Trzyma się z dala od komercyjnych imprez promowanych jak kandydaci do sejmu przed wyborami. Oprócz tego koleguje się z rowerem, bo ten mu pozwala zarabiać i utrzymać dobrą kondycję. W wolnych chwilach ciśnie zwiedzać góry.

Basia – nie usiedzi na miejscu bez biegania i łażenia po górach. Nie ważne po jakich, ważne, żeby można połazić i aktywnie spędzić czas. Bieganie i góry to jej pasja. Kontuzja zmusiła do zawieszenia kariery ultra maratończyka, ale to tylko chwilowo bo Basia  powoli wraca do ultra. Lubi wyzwania w każdej postaci, ma na koncie Główny Szlak Beskidzki i Główny Szlak Sudecki, a  w kolejce już się poustawiały kolejni kandydaci do wpisania się na listę Basi.

Dominik zwany Maczetą. Lubi góry, dziką przyrodę, bushcraft, tudzież survival. Lubi przecinać rzeczywistość. Nie lubi stać w miejscu, za to lubi biegać. Czasem biega dużo, czasem w ogóle nie biega. W ultra najbardziej lubi to, że po kilku godzinach może być w miejscu, które wcześniej ledwo widział. Jest mężczyzną, więc każdy bieg kończy sprintem.

Łukasz K – dla dwóch kołek zrobi wszystko, uwielbia jeździć na różne rajdy, wyprawy i maratony rowerowe; jego ulubionym dystansem są wyścigi kolarskie na dystansie 200-500km. Dodatkowo maratończyk, i super piechur. Przeszedł niejedną wyrypę i szlak górski. Zawodowo interesuje turystyką i rekreacją oraz zdrowym trybem życia.

Yuriy – Zawsze myślał, że z bieganiem nie ma nic wspólnego ale kumple zachęcili do wzięcia udziału w zawodach. Bez żadnego przygotowania w najtańszych trampkach przeleciał 8,5km. Od tego momentu z bieganiem się nie rozstaje na długo. Nie biega maratonów, ale za to ultra tak.  Początkowo tłukł asfalty, ale od pierwszych wyjazdów w góry dał im spokój. Biegania górskie i ultra to jest to bez czego długo nie usiedzi. Lubi piękne widoki górskie i atmosferę górskich wyścigów ultra. Chętnie podejmuje wszelkie wyzwania, chociaż nie zawsze się udają. Marzenia biegowe: stanąć na pudle wyścigu górskiego lub ultra. Albo jednego i drugiego.

Łukasz – Fugi – rocznik 1984. Od dziecka uwielbiam ruch, nieważne w jakiej postaci – bieganie, rower, górska włóczęga … . Sport to często nasza nieodkryta potrzeba, a bieganie jest najprostszą formą ruchu. Osobiście zależy mi by propagować aktywność fizyczną w każdym wieku, gdyż daje ona poczucie wolności i stanowi remedium na wiele dolegliwości. Dzięki bieganiu zaakceptowałem siebie oraz poznałem fantastycznych i szczerych ludzi na których mogę polegać.

UltraAnia (w różnych miejscach występująca jako TisteAndii). Góry – zarówno te polskie jak i zagraniczne – to mój świat i moja pasja! Niezależnie od pogody, pory dnia i roku czuję się tam zawsze jak u siebie, szczęśliwa, wolna i pełna energii! Początkowo tylko wędrowałam po górach, jednak w 2013 roku poznałam imprezy długodystansowe i powoli weszłam w świat górskich biegów ultra. Po drodze odkryłam również via ferraty, które także przypadły mi do gustu. Mam znacznie mniejsze doświadczenie biegowe niż pozostała część drużyny, ale powoli podnoszę swój poziom sportowy, co pozwala mi startować w coraz ciekawszych i mocniej obsadzonych imprezach. Nie katuję się jednak żadnymi dietami, planami treningowymi, czy wskaźnikami – biegam głównie dla przyjemności!
I płaskim biegom asfaltowym mówię zdecydowane NIE!!!